Po przebudzeniu Maggie pragnie macierzyństwa...Jednak po pierwszym porodzie nie wiadomo czy to będzie możliwe. Pastora Johna dopada przeszłość...Jego córka Amanda wraz z Amosem i przyjaciółmi są w niebezpieczeństwie...
"Maggie" to druga część powieści "Umarli nie tańczą". Stwierdzam wszem i wobec, że pierwsza część była lepsza. Taka w stylu Charlesa Martina, mogliśmy poznać uczucia głównego bohatera, zreflektować się...A tu? Co prawda także poznajemy wewnętrzne przeżycia bohaterów, jednak momentami miałam wrażenie, że czytam powieść sensacyjną, przygodową. I nie znaczy to, że czytało się to źle, bo w końcu dobrnęłam do ostatniej strony, jednak to nie to, czego oczekiwałam, czego mogłam oczekiwać po autorze i po pierwszej części. Momentami miałam wrażenie, że jest to bardzo naciągane, wymyślone tylko po to, aby można było napisać drugą część powieści, która zdobyła (tak sądzę) uznanie czytelników.
Akcja opiera się głównie na pewnych wydarzeniach, które są konsekwencją przeszłości pastora Johna. W to wplecione są wyjaśnienia dotyczące życiorysu Bryce'a (który m.in. na wpół ubrany wpół rozebrany w poprzedniej części grał na dudach oraz problemy zdrowotne Maggie oraz związany z tym proces adopcji...Dowiadujemy się także, że Amanda została żoną Amosa. Dylan poświęci swojego trucka w imię mini vana, a doświadczenia obecnej sytuacji nie ominą także jego psa Blue...
Podsumowując książkę czyta się dość dobrze, jednak jak już wspomniałam nie wbija się ona w mój obraz, jaki wyrobiłam sobie na podstawie poprzedniej części a także innej Charlesa Martina. W kolejce do przeczytania czekają na mnie jeszcze inne jego książki, także na pewno jeszcze się tutaj coś pojawi :)
Tymczasem zbieram się do Kościoła i życzę Wam udanego weekendu!
A tutaj cytat już z podziękowań...
Zapadłe w sercu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą charles martin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą charles martin. Pokaż wszystkie posty
piątek, 1 listopada 2013
środa, 25 września 2013
#60 Czekam na Ciebie...
W tamtym roku, w maju , szczęśliwa po maturach pożyczyłam od koleżanki coś do poczytania. Między innymi w moje ręce trafiła książka "Kiedy płaczą świerszcze" i tak zaczęła się moja przygoda z Charlesem Martinem. Obecnie jestem w szczęśliwym posiadaniu kilku z jego książek, a ostatnio przeczytałam zamówioną z biblioteki powieść "Umarli nie tańczą".
"Umarli nie tańczą" to debiutancka powieść Charlesa Martina. Opowiada o szczęśliwym małżeństwie Dylana i Maggie. Oboje są bardzo w sobie zakochani, dbają o siebie, okazują sobie wiele miłości. Po pewnym czasie okazuje się, że Maggie jest w ciąży. Rozradowani rodzice oczekują przyjścia na świat swojego dziecka. Jednak przy porodzie Maggie traci wiele krwi i zapada w śpiączkę. Dylan musi sam zająć się pogrzebem ich syna oraz cierpliwie czekać i ufać, że jego ukochana wybudzi się ze snu...
Wsparciem dla Dylana jest na pewno jego przyjaciel Amos, który załatwia mu pracę nauczyciela akademickiego. Nowa klasa Dylana jest pełna różnych osobistości, z których każdą z nich bohater stara się zapamiętać, a także odkryć. Jest wśród nich Amanda - córka pastora, która jak się opiekuje się Maggie w szpitalu. Dziewczyna ta, która zaszła w ciążę na skutek gwałtu mając w sobie tyle miłości do syna, stanowi dla Dylana pewien przykład, drogowskaz. Jest także Koy, która skrywa się za ciemnymi okularami. Stanowi ona pewien swoisty kontrast dla postaci Amandy. Możemy poznać także szaloną postać, wiodącą dośc nietypowe życie...
Charles Martin to autor, który wzrusza, porusza serca, skłania do refleksji. Do tej pory przeczytałam jego dwa utwory, ten powyższy jak i "Kiedy płaczą świerszcze". Te, które posiadam wciąż czekają na swoją kolej. Obecnie mam także zamówioną kolejną część tej powieści pt."Maggie".
Serdecznie polecam zapoznać się z twórczością Charlesa Martina, może urzeknie ona i Was :)
"Umarli nie tańczą" to debiutancka powieść Charlesa Martina. Opowiada o szczęśliwym małżeństwie Dylana i Maggie. Oboje są bardzo w sobie zakochani, dbają o siebie, okazują sobie wiele miłości. Po pewnym czasie okazuje się, że Maggie jest w ciąży. Rozradowani rodzice oczekują przyjścia na świat swojego dziecka. Jednak przy porodzie Maggie traci wiele krwi i zapada w śpiączkę. Dylan musi sam zająć się pogrzebem ich syna oraz cierpliwie czekać i ufać, że jego ukochana wybudzi się ze snu...
Wsparciem dla Dylana jest na pewno jego przyjaciel Amos, który załatwia mu pracę nauczyciela akademickiego. Nowa klasa Dylana jest pełna różnych osobistości, z których każdą z nich bohater stara się zapamiętać, a także odkryć. Jest wśród nich Amanda - córka pastora, która jak się opiekuje się Maggie w szpitalu. Dziewczyna ta, która zaszła w ciążę na skutek gwałtu mając w sobie tyle miłości do syna, stanowi dla Dylana pewien przykład, drogowskaz. Jest także Koy, która skrywa się za ciemnymi okularami. Stanowi ona pewien swoisty kontrast dla postaci Amandy. Możemy poznać także szaloną postać, wiodącą dośc nietypowe życie...
Charles Martin to autor, który wzrusza, porusza serca, skłania do refleksji. Do tej pory przeczytałam jego dwa utwory, ten powyższy jak i "Kiedy płaczą świerszcze". Te, które posiadam wciąż czekają na swoją kolej. Obecnie mam także zamówioną kolejną część tej powieści pt."Maggie".
Serdecznie polecam zapoznać się z twórczością Charlesa Martina, może urzeknie ona i Was :)
poniedziałek, 11 czerwca 2012
#10 Historia, która potrafi zmienić życie
Ostatnimi czasy moja koleżanka z okazji zakończenia matur pożyczyła mi pewną książkę jako, że obecnie mam więcej czasu.
Z początku nie mogłam się za nią zabrać, bo to albo nie było mnie w domu, albo jakoś nie mogła przebrnąć przez pierwsze strony tej powieści. Jednak im dalej tym człowiek coraz bardziej się zatraca.
Główny bohater Reese i mała dziewczynka Annie zabiorą Was w świat wartości, o których tak często zapominamy oraz pokażą wiele szans, możliwości, które tak łatwo zaprzepaścić oglądając się wstecz.
Jest to piękna opowieść o miłości, nadziei, sensie życia i o sercu - w znaczeniu dosłownym i metaforycznym.
Pokazuje jak wielkim cudem jest człowiek, który kryje w swojej piersi niezwykłe dzieło - serce, które pracuje bez przerwy i nikt nie musi mu o tym przypominać. Uderzył mnie też pewien fakt - ktoś w tej powieści zmarł 5 lat temu...
Nasze rany zaleczają, zasklepiają się w bardzo dziwnych okolicznościach, w bardzo dziwny sposób. Nigdy nie pomyślałabym, że jakaś wydawało by się z pozorów banalna książka będzie potrafiła mnie tak poruszyć, a z każdą łzą będę stawała się coraz bardziej wolna. Wczoraj gdy skończyłam ją czytać pierwszy raz zatrzymałam się i posłuchałam bicia własnego serca...
„Z całą pilnością strzeż swego serca, bo życie ma tam swoje źródło”
obrazek z www.motywujsie.pl
Charles Martin "Kiedy płaczą świerszcze"
Z początku nie mogłam się za nią zabrać, bo to albo nie było mnie w domu, albo jakoś nie mogła przebrnąć przez pierwsze strony tej powieści. Jednak im dalej tym człowiek coraz bardziej się zatraca.
Główny bohater Reese i mała dziewczynka Annie zabiorą Was w świat wartości, o których tak często zapominamy oraz pokażą wiele szans, możliwości, które tak łatwo zaprzepaścić oglądając się wstecz.
Jest to piękna opowieść o miłości, nadziei, sensie życia i o sercu - w znaczeniu dosłownym i metaforycznym.
Pokazuje jak wielkim cudem jest człowiek, który kryje w swojej piersi niezwykłe dzieło - serce, które pracuje bez przerwy i nikt nie musi mu o tym przypominać. Uderzył mnie też pewien fakt - ktoś w tej powieści zmarł 5 lat temu...
Nasze rany zaleczają, zasklepiają się w bardzo dziwnych okolicznościach, w bardzo dziwny sposób. Nigdy nie pomyślałabym, że jakaś wydawało by się z pozorów banalna książka będzie potrafiła mnie tak poruszyć, a z każdą łzą będę stawała się coraz bardziej wolna. Wczoraj gdy skończyłam ją czytać pierwszy raz zatrzymałam się i posłuchałam bicia własnego serca...
Chyba pozostanie mi jedynie zakupienie tej książki,a bym nigdy nie zapomniała...:)
„Z całą pilnością strzeż swego serca, bo życie ma tam swoje źródło”
obrazek z www.motywujsie.pl
Charles Martin "Kiedy płaczą świerszcze"
Subskrybuj:
Posty (Atom)



